Amritsar - Jedną nogą w Pakistanie

Trip Start Jul 09, 2013
1
11
24
Trip End Sep 01, 2013


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow
Where I stayed

Flag of India  , Punjab,
Monday, July 29, 2013

Kto by pomyślał, że w Indiach są jeszcze ludzie, którzy nie chcą zarobić na turystach... A są, sikhowie, albo Turbany, jak to ich z Olą nazywamy, bo wyznawcy sikhizmu przez całe życie nie ścinają włosów, tylko chowają je pod turbanami. Złota Świątynia w Amritsar, gdzie przechowywane są święte księgi, jest głównym miejscem kultu tej religii. Przybywają tam miliony pielgrzymów i turystów, a jednak wejście do świątyni pozostaje nieodpłatne. W środku, jak w każdej innej świątyni sikhijskiej, znajduje się stołówka, w której wydawane są posiłki dla wszystkich odwiedzających. Codziennie przygotowywany jest tam darmowy obiad dla 80 tysięcy ludzi. Są rownież pokoje, w których można się zatrzymać, też za darmo. A jakby tego było mało, Turbany chodzą po pociągach i rozdają ludziom darmowe chrupki...

Przy wejściu do świątyni trzeba zdjąć buty i zakryć głowę. Kiedy nie mogłam znaleźć żadnej chustki, pan sikh dał mi swoją. Panowie, którzy prowadzą hotel, w którym spałyśmy też byli wyjątkowo mili. Ogólnie sikhowie są bardzo przyjacielscy - sprzeciwiają się wszelkim wojnom religijnym, głoszą, że wszyscy ludzie są równi i wierzą w tego samego Boga bez względu na to, jak go nazywają. Teraz Turbany to obok Tybetańczyków nasi ulubieni ludzie.

W Amritsar miałyśmy też okazję doświadczyć czegoś w rodzaju hinduskiej imprezy patriotycznej. Od kilkudziesięciu lat Indie i Pakistan spierają się o Kaszmir, przez co stosunki tych dwóch państw są raczej złe. Codziennie na chwilę przed zachodem odbywa się uroczyste zamknięcie granicy pomiędzy Indiami i Pakistanem. Cała ceremonia wygląda zabawnie, a ludzie na widowni przypominają kibiców na meczu piłki nożnej. Po jednej stronie bramy znajduje się trybuna Hindusów. Z głośników lecą indyjskie piosenki, kobiety tańczą, dzieciaki biegają z flagami, żołnierze wykrzykują jakieś hasła i wszyscy wiwatują na cześć Hindustanu. Po drugiej stronie bramy tak samo reprezentują swój kraj Pakistańczycy. Później żołnierze po obu stronach zaczynają ryczeć do mikrofonów, ryczą jak najdłużej, kto wytrzyma więcej. Na końcu żołnierze przemaszerowują przed trybunami najgłupiej wyglądającym chodem świata, z wyrzucaniem nóg najwyżej jak się da, przed własny nos. Spotykają się przy bramie, podają sobie ręce i równocześnie opuszczają flagi obu państw. Brama zostaje zamknięta i przez granicę można przejść dopiero następnego dnia rano.
Slideshow Report as Spam
  • Your comment has been posted. Click here or reload this page to see it below.

  • You must enter a comment
  • You must enter your name
  • You must enter a valid name (" & < > \ / are not accepted).
  • Please enter your email address to receive notification
  • Please enter a valid email address

Use this image in your site

Copy and paste this html: