Bitwa na parasole na Nikiszowcu.

Trip Start Unknown
1
24
47
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Poland  , Southern Poland,
Saturday, January 5, 2013

           Niedawno rozpoczął się 2013 rok. Należało więc uczcić to jakąś wyprawą. Dnia 5.01.13r zebraliśmy się na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Tym razem naszym celem były
Katowice. To kolejna dość daleka wycieczka. Udaliśmy się na peron i wsiedliśmy
do pociągu. Szybko jednak znudziło nam się zwyczajne podróżowanie – rozmowy,
jedzenie kanapek i wspominanie poprzednich ekskursji. Zrobiliśmy szybkie
„przemeblowanie" tak, żeby wszyscy siedzieli w jednym miejscu i rozpoczęliśmy
grę w … Mafię oczywiście! Rozgrywki były bardzo emocjonujące, kilkukrotnie
byliśmy uciszani przez naszego opiekuna lub innych pasażerów. W świetnym
nastroju wysiedliśmy na Dworcu Głównym w Katowicach.

            Zaskoczył nas fakt, że ów dworzec, to bardziej galeria handlowa, gdzie na środku pomiędzy sklepami wisi sobie tablica przyjazdów i odjazdów. Cóż, nasz dworzec mnie
osobiście się bardziej podoba.

            Pierwszym naszym celem był najwyższy budynek w dwudziestoleciu międzywojennym. Budynek jest zbudowany na bazie nowatorskiej (na owe czasy) stalowej konstrukcji szkieletowej i uważa się go za najciekawszy i najbardziej spektakularny
przykład funkcjonalizmu w Polsce. Nazywany jest on Drapaczem Chmur, choć na
dzisiejsze standardy z pewnością nie wygląda na bardzo wysoki. Ma ok. 17
kondygnacji.  Mieszkania w Drapaczu Chmur są duże i luksusowe, w latach międzywojennych mieszkali w nich pracownicy Urzędu Skarbowego. Po wojnie mieszkali w nim m.in. pisarze Kalman Segal i Bolesław Lubosz oraz reżyserzy Gustaw Holoubek i Kazimierz Kutz. Zdumiał nas fakt, jak bardzo rozwinęło się budownictwo od tamtego czasu – przecież dzisiaj
Sky Tower nie robi na nas większego wrażenia, a jest on o wiele wyższy i w
dodatku przeszklony.

            Następnie spacerkiem udaliśmy się pod Katedrę Chrystusa Króla. Jest ona największą
katedrą w Polsce. Faktycznie – robi wrażenie, ponieważ jest dość niekonwencjonalna. Spora ilość schodów prowadzi do wejścia, które zdobią monumentalne kolumny. Z tyłu widać kopułę. Bardzo interesujący obiekt.

            Następnym naszym celem był Gmach Sejmu Śląskiego.  Obecnie
jest to siedziba śląskiego Urzędu Marszałkowskiego i Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Zbudowany jest w stylu modernistycznym. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie i udaliśmy się pod pomnik Wojciecha Korfantego, o którym już wspominaliśmy sobie na poprzednich wycieczkach. Następnie obejrzeliśmy pomnik konny marszałka Józefa Piłsudskiego. Przeszliśmy się jeszcze uliczkami miasta i udaliśmy się na przystanek autobusowy.

            Długo jechaliśmy autobusem, aż dotarliśmy do osiedla Nikiszowiec. Jest to osiedle
robotnicze dla górników KWK Wieczorek, wybudowane w Janowie w latach 1908-1911.
Panuje tutaj interesujący klimat, jest tak spokojnie i zupełnie inaczej niż w centrum. Układ urbanistyczny tego osiedla jest bardzo unikatowy – wąskie uliczki, kamieniczki z czerwonej cegły, w których każda framuga okna pomalowana jest na czerwono… Weszliśmy do Muzeum Historii Katowic, w którym obejrzeliśmy między innymi typowe mieszkanie na Nikiszowcu oraz wystawę „Śląskie pejzaże z kozą w tle”. Kozy były najpopularniejszymi zwierzętami trzymanymi na podwórku za domem. Mleko kozie stanowiło ważny składnik codziennego wyżywienia, uważano je także za doskonałe lekarstwo na wiele chorób. Doceniano także kozie mięso i futro. Kozy łatwo przystosowywały się do trudnych warunków i rzadko chorowały.
Dlatego też na każdym z prezentowanych obrazów znajdowała się co najmniej jedna
koza.

            Wsiedliśmy do autobusu powrotnego i udaliśmy się do Muzeum Śląskiego po drodze podziwiając katowicki Spodek. W Muzeum Śląskim obejrzeliśmy przede wszystkim Fotoplastykon. Fotoplastykon ze zbiorów Muzeum Śląskiego, jeden z nielicznych w Polsce,
pochodzi z końca XIX wieku. Działał od 1949 roku do lat 80. XX wieku w Sosnowcu.
Służy do projekcji fotografii stereoskopowych, czyli obrazów przestrzennych. Pozwala na równoczesne oglądanie przezroczy na 24 stanowiskach oraz na podświetlanie każdego z osobna odrębnym źródłem światła. Oglądanie fotografii trójwymiarowej daje iluzję obcowania z rzeczywistością prezentowaną na seansach, a widz przenosi się w zatrzymany na jedną sekundę magiczny świat. Oglądaliśmy zdjęcia z Zakopanego.Następnie zwiedziliśmy wystawę „Radiofonia na Górnym Śląsku w okresie międzywojennym”. Zaciekawiły nas stare radia, spotkaliśmy tam także model Radiostacji Gliwickiej, w której byliśmy całkiem nie dawno!

            Nareszcie udaliśmy się … do pizzerii! W pizzerii czas leci dwa razy szybciej niż normalnie, tak więc najedzeni wyszliśmy stamtąd i udaliśmy się na krótki spacer do Kościoła
Mariackiego w Katowicach. Po drodze zaczęliśmy się bić na miecze – czyli oczywiście nasze sławne parasole, a następnie rozwinęła się zabawa w berka i dzięki temu rozruszali się wszyscy. W tej miłej atmosferze udaliśmy się ponownie na Dworzec (galerię handlową) i wsiedliśmy do ekskluzywnego pociągu.

            Opowiadając dowcipy, grając karty i w mafię, ok. godziny 22 dotarliśmy do Wrocławia.
Podziękowaliśmy sobie za wyprawę stosując nowy, wymyślony przez nas niedawno system pożegnania (każdy z każdym) i rozeszliśmy się do domów. Już czekamy na kolejną wycieczkę!
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: