Wiecznie zmęczeni i czołg.

Trip Start Unknown
1
13
47
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Poland  , Lubusz,
Saturday, June 23, 2012

             Ciekawa jestem, czy każdy z nas pamięta, że 23.06 jest Dzień Ojca? Zapewne ktoś, czytając to, palnął się w czoło i krzyknął pewne niecenzuralne słowo denerwując się, że nie złożył życzeń. Nigdy nie jest za późno, ale nie o tym zamierzam pisać. W tym dniu, jak zwykle nietypowym na wycieczkę  (przykładowo byliśmy na wycieczce 11.11) wybraliśmy się wraz z naszym „Ojcem" na zwyczajowo jednodniową wyprawę. Tym razem celem był Żagań.

                Na Dworcu Głównym we Wrocławiu umówiliśmy się ok. 6.40. Wszyscy dotarli na czas więc udaliśmy się na pociąg. Ku memu zaskoczeniu był to ekskluzywny, niemiecki szynobus, którym jechało się bardzo wygodnie. Na stacji w Legnicy przesiedliśmy się na malutki, ciasny i wypełniony po brzegi szynobusik (dosłownie, inaczej nie da się tego określić, mimo że to brzmi tak słodko…). Ściśnięci trwaliśmy w nim przez całe półtorej godziny (no, dobrze, ja dorwałam po jakimś czasie zaszczytne miejsce siedzące, ale udało się to jedynie nielicznym). Wysiedliśmy z ulgą (wraz z większością załogi) na opustoszałym dworcu w Żaganiu. Było tam aż pięć peronów, jednak dziennie przejeżdżało tędy maksymalnie.. pięć(?) pociągów. Powiało grozą…

                Jako, że „G.S. ma zawsze rację, a jeżeli nie ma - patrz punkt pierwszy”, posłuchaliśmy go i wyszliśmy mrocznym korytarzem na zewnątrz (poleceniem odgórnym mieliśmy iść naokoło, a wyjść z drugiej strony). Czekała nas teraz długa droga do Muzeum Jeńców Wojennych. Wysłuchaliśmy długiego wykładu, a następnie mogliśmy pozwiedzać na własną rękę. Jak to my, najpierw odpoczęliśmy jedząc kanapki na łonie natury. Później zrobiliśmy „atak na czołg” – oryginalny, radziecki T-34 podpisany jako „Rudy 102”. Chyba nie było osoby, która nie chciałaby wejść do środka , żeby poczuć się jak Gustlik, Janek, Olgierd, Gregory lub ewentualnie Szarik z serialu „Czterej pancerni i pies”! Tematem przewodnim naszego zwiedzania była Wielka Ucieczka  zorganizowana 24/25 marca 1944r tunelem „Harry” (jako że obóz słynął z ucieczek na jego terenie istniały także tunele o nazwie „Dick” oraz „Tom”- zostały one jednak odkryte i wysadzone przez Niemców). Mieliśmy okazję sprawdzić, jak mogli czuć się uciekający więźniowie – przeszliśmy się zrekonstruowanym kawałkiem tunelu. Najbliżej zapoznała się z nim jednak Teresa, która została zamknięta w tunelu przez wścibskich kolegów. Nasz opiekun znajdował się wtedy na drugim końcu owego tunelu, ale gdy usłyszał przeraźliwy krzyk , natychmiast przybiegł na ratunek. Chłopcy otworzyli właz.

                Następnie czekała nas długa i bardzo mecząca droga do centrum.  Zauważyliśmy, że Żagań jest miastem silnie rozwijającym się (na każdym kroku spotykaliśmy tablice informujące o przebudowie – dróg, wodociągów itp.) , tworzącym Aglomerację Żagańską i posiadającym ronda bardzo ciekawego kształtu (powstała nawet sprzeczka czy jest to spłaszczona sofa, świecznik czy może dziwny stół). Gdy dotarliśmy byliśmy tak zmęczeni, że (dosłownie) rzuciliśmy się na pizzerię. Spędziliśmy tam miło dość dużo czasu.

                Wyruszyliśmy na dworzec. Po drodze zobaczyliśmy jeden z dwóch florenckich ratuszów w Polsce (i, rzecz jasna odpoczęliśmy pod nim) oraz budynek Urzędu Miasta Żagania (tam także odpoczywaliśmy) mieszczący się w pięknym, klasycystycznym pałacu należącym niegdyś do rodziny książęcej Biron von Kurland. Przeszliśmy się malowniczymi terenami wzdłuż Bobru , poprzez łąki, pola, lasy… Aż w końcu dotarliśmy na opustoszały dworzec  (peronów ani pociągów od rana nie przybyło, podobnie jak ludzi).

                Tym razem wsiedliśmy do eleganckiego szynobusu Kolei Dolnośląskich, który dowiózł nas aż do Legnicy. Tam wykorzystaliśmy kilka minut, które pozostały nam do przesiadki i poszliśmy ugasić pragnienie w sklepie przy dworcu.

                Kolejnym szynobusem dotarliśmy szczęśliwie do Wrocławia i uśmiechnięci, zadowoleni i zmęczeni rozeszliśmy się do domów. Oby więcej takich wyjazdów.
Slideshow Report as Spam

Use this image in your site

Copy and paste this html: