Goerlitz rankiem i wieczorem

Trip Start Unknown
1
23
47
Trip End Ongoing


Loading Map
Map your own trip!
Map Options
Show trip route
Hide lines
shadow

Flag of Germany  , Saxony,
Friday, December 28, 2012

Podróż minęła nam dość szybko. Wysiedliśmy na Bahnhof Görlitz i od razu przypomniała nam się tegoroczna wymiana w Dortmundzie i Bonn (o której poczytać można kilka sprawozdań wcześniej). Udaliśmy się na przystanek tramwajowy i przejechaliśmy pojazdem aż dwa przystanki, aby zobaczyć Katedrę św. Jakuba. Kościół wygląda na bardzo reprezentacyjny, ponieważ stoi na wzgórzu i jest widoczny wraz ze swoją 68-metrową wieżą z bardzo daleka. Nie mogliśmy wejść do środka, ponieważ przy furtce zastaliśmy kartkę, na której było napisane „od 7 maja do 30 listopada wejście nieczynne" . Cóż, chyba się trochę ten okres przedłużył. Przyjrzeliśmy się także kilku obiektom niedaleko dworca, udaliśmy się na krótki spacer świątecznie przyozdobionymi ulicami miasta i ze świadomością, że wrócimy tu wieczorem, znaleźliśmy się ponownie na Dworcu.

[... przejazd do Liberca, powrót ...]

Wysiedliśmy ponownie na Görlitz Bahnhof. Tym razem udaliśmy się w stronę ścisłego centrum. Miasto o tej porze było bardzo świąteczne, choć uważa się je za wymarłe. Fakt, że nie spotkaliśmy zbyt wielu ludzi na swej drodze, było cicho i spokojnie, jednak bardzo sympatycznie. Obejrzeliśmy Ratusz, przeszliśmy się magicznymi uliczkami miasta, minęliśmy Muzeum Śląskie (Das Schlesische Museum), Kościół farny św. Piotra i Pawła (Peterskirche). Zaciekawił nas łuk szeptów. Gdy jedna osoba stanęła po jednej stronie, a druga po drugiej i mówiły do siebie ledwie słyszalnym szeptem, słyszały się one bardzo dobrze. Zabawnie wyglądało to z zewnątrz, ponieważ my niczego nie słyszeliśmy.
Na moment przystanęliśmy przy moście staromiejskim, który łączy dwie części Zgorzelca,  polską i niemiecką. Dawniej trzeba by było w tym momencie okazać paszport. My jednak mogliśmy przejść przez niego swobodnie. Nieco smutny okazał się fakt, że po drugiej stronie Nysy jest głównie brzydkie blokowisko. Obejrzeliśmy także zrekonstruowany Plac Pocztowy, na którym znajduje się kopia słupu milowego poczty saskiej, funkcjonującej w XVII wieku sieci połączeń pomiędzy rządzonymi przez Wettinów Polską, Litwą i Saksonią.
Postanowiliśmy pójść na tramwaj, aby zdążyć na pociąg powrotny do Wrocławia. Szliśmy, szliśmy, szliśmy… Po pewnym czasie stwierdziliśmy, że chyba pomyliliśmy drogę. Choć nie było zupełnie ciemno, bo była pełnia Księżyca, zaczęliśmy rozglądać się za jakimiś oznakami cywilizacji, za światłem budynków. Ponieważ znaleźliśmy się na jakimś polu, postanowiliśmy skręcić i przejść przez cmentarz, aby wrócić do rysującego się w oddali miasta. Było to nieco mroczne, zwłaszcza ze wyjście zdawało się oddalać, zamiast przybliżać, a z przodu ujrzeliśmy biała koszulkę (okazało się,ze to tylko slup),   ale daliśmy radę i szybko odnaleźliśmy odpowiedni tramwaj. (Jakby coś nas zamierzało napaść, biada mu, ponieważ wciąż mieliśmy w zapasie 16 litrów Kofoli kolegi). Na Dworzec biegliśmy, ale ostatecznie zdążyliśmy bez problemu. Rozsiedliśmy się na wygodnych siedzeniach i wyruszyliśmy z powrotem do domu.
Slideshow Report as Spam

Comments

ktos on

Więcej takich wycieczek! A ja mam już pomysł na kolejną!

excaliburowa
excaliburowa on

:)) Ciekawe gdzie... Czekam na informacje xD

Add Comment

Use this image in your site

Copy and paste this html: